Przejdź do głównej zawartości

HORRORY ZE SZKOŁY. Cz.2: Halloween cd./ Klara Żmudzka, Julian Gaczyński i Stanisław Ducki

 

Gdy weszliśmy do ciemnego pomieszczenia zobaczyliśmy małą lampkę. Kiedy ją włączyliśmy, cały pokój  zalśnił jasnym blaskiem. Po ścianach spływała krew, dużo krwi było też na podłodze, zupełnie jakby ktoś dokonał tam morderstwa. Na stoliku leżał zakrwawiony nóż. Kiedy się obróciliśmy, poczuliśmy ogromny ból w głowie. Natychmiast zasnęliśmy, ale Klara, która zasnęła ostatnia zobaczyła JEGO….

Po jakimś czasie...

Po jakimś czasie obudziliśmy się, ale nie byliśmy w naszej kryjówce, tylko w szkolnym laboratorium. Wszyscy byliśmy przypięci do metalowych ław, a przed nami stał pan od chemii, ten sam, który ożywił tę dziwną dynię. W ręku miał strzykawkę i celował nią w ramię Klary.

- Witam, witam- rzekł i po chwili się zaśmiał.
- Czego  chcesz? - Krzyknęła ze złości Klara.
- Twojej śmierci - powiedział.
- Zostaw mnie!!!- Krzyknęła po raz drugi przerażona Klara.

Nauczyciel wbił igłę. Klara poczuła ogromny ból w całym ciele. Jej skóra zaczęła czernieć. Krzyczała z bólu. Kości stawały się widoczne, jej żuchwa się powiększyła. Oczy stały się czerwone. Chemik zaśmiał się. Sięgnąłem do swojej kieszeni. Przeszukałem ją. Znalazłem w niej spinacz do papieru.  Wyjąłem go i zaczął go zginać. Gdy go zgiąłem w odpowiedni kształt, podsunąłem rękę do zamka. Pokręciłem w nim. Zamek puścił.
- Teraz pora na okularnika-powiedział.
Wyrwałem się z więzów. Zacząłem uciekać rzucając Julkowi spinacz. Nauczyciel pobiegł za mną. W tym czasie Julek złapał spinacz. Pogmerał w zamku.
- Puścił!-ucieszył się.
Julek zostawił Klarę - nie wiedział co się może jeszcze stać. Przed ucieczką zobaczył fiolki zgarnął je do kieszeni i pobiegł za mną. Dogonił mnie z łatwością.
- Stachu co robimy?- spytał.
- NIE WIEM - odparłem.
- Ukryjmy się w schowku - krzyknął Julek.
- Ok - odkrzyknąłem.

Pobiegliśmy więc do schowka. Otworzyliśmy drzwi i zeszliśmy po schodkach i zatrzasnęliśmy właz. Byliśmy bezpieczni.
- Mam coś - powiedział Julek wyjmując fiolki. Dwie były pomarańczowe z rysunkiem potwora i strzałką wskazującą na rysunek człowieka a jedna fioletowa bez rysunków. Julek zaczął szukać po pokoju różnych rzeczy, które mogłyby pomóc. Zza ścian było słychać dyszenie i jęki.
- Może to Klara...? - szepnąłem.
- Może... - powiedział Julek.
Poszedłem pomóc Julkowi i wtedy zobaczyłem sejf.
- Julek, chodź,  mam coś - powiedziałem pokazując sejf z włożonym do zamka kluczem.
- Mega! - krzyknął łapiąc za klucz i otwierając sejf.
W środku znajdowała się strzykawka jakaś kartka i trzy opaski. Julek podniósł i zaczął czytać:

Aby zrobić antidotum trzeba zlać ze sobą pomarańczową i fioletową fiolkę i wlać wszystko do strzykawki… Zrobiliśmy podane czynności ale nagle usłyszeliśmy krzyk. Z rąk wypadły mi fiolki. Zbladłem po drabinie schodziła Klara w towarzystwie JEGO. 

W razie czego włożyliśmy bransoletki, z których natychmiast wysunął mi się miecz, a Julkowi lina.  Z nową bronią mieliśmy większe szanse na wygraną.
- Mam pomysł - powiedział Julek rzucając strzykawką w Klarę.
Przemieniona Klara osłoniła się kościaną dłonią ale strzał trafił ją w nadgarstek. Usłyszeliśmy jęk. Profesora odrzucił błysk, a gdy ustał,  została po nim tylko krew. Podbiegłem do włazu i  zamknąłem go. Dosłownie sekundę przed zamknięciem włazu zobaczyłem odchodzącego HALLOWEENA. Wróciłem do przyjaciół i razem z Julkiem opowiedzieliśmy Klarze o tym jak ją uratowaliśmy i jak Julek rzucił strzykawką.

- A co z tym snem……? - spytała Klara jak gdyby nic.... 

Ciąg dalszy nastąpi!

------------------------------------------------
Autorzy: 
Klara Żmudzka, klasa 4a
Julian Gaczyński, klasa 4a
Stanisław Ducki, klasa 4a
Ilustracja: Canva 
-----------------------------------------------
Opowiadanie ukazało się w gazecie SĘK nr 1/2024 - rok szkolny 2023/2024