
Hej, jesteśmy Ania i Julianna (Juli) i mieszkamy w namiocie. Pewnego dnia przytrafiło nam się coś strasznego. Posłuchajcie...
Najpierw opiszemy nasz namiot. Zrobiony jest z koców, a fundament namiotu stanowią pudła. Przed pudłami stoją miski z wodą i z jedzeniem dla zwierzaków. Ale o zwierzętach opowiemy później. Obok misek stoi malutka kuchenka. Koc, który leży dalej, służy jako podstawa łóżka. Z tyłu, na ścianie namiotu, leżą poduszki i koce w koty. Nasze zwierzęta śpią pod bluzami. Obok śpiwora Juli, jest tajne wyjście, a na ścianie obok tajnego wyjścia, wiszą nasze kurtki. Moje zwierzaki to królik i malutki ryś, a zwierzaki Juli to kotek i malutki tygrysio. Wszystkie potrafią mówić...
I właśnie teraz opowiemy o tym, co się wydarzyło...
Była już dwunasta w południe, a my jeszcze leżałyśmy w łóżku w śpiworach, każda w swoim. Królik ciągle trącał nas swoim mokrym noskiem, więc wreszcie wstałyśmy. Włączyłam radio i usłyszałyśmy taki komunikat: “Uwaga, uwaga! W naszym mieście grasuje potwór, a na dworze jest lawa do kostek! Prosimy o zostanie w domach!...” Bszszsz. Głos w radiu ucichł. Po krótkiej chwili usłyszałyśmy dalszą część komunikatu. Brzmiała ona tak: “Uwaga, uwaga! Potwór się rozmnożył i nas goni! Powtarzamy: zostańcie w swoich domach!”
Postanowiłyśmy z Juli dorwać tego potwora. Juli miała dobry pomysł, jak ominąć lawę. Musiałyśmy po prostu włożyć kozaki i nalać wodę do wiadra i bidonów. Miałyśmy zamiar ją rozlać i, jak sobie wyobrażałyśmy, zmieni ona lawę w kamień. Włożyłyśmy kurtki i bluzy na siebie, kozaki na nogi, zwierzaki schowałyśmy do plecaków, wiadra z wodą wzięłyśmy w ręce, a bidony do kieszeni kurtek. Wyszłyśmy z namiotu w kozakach i polewałyśmy zimną wodą lawę, stopniowo przesuwając się do przodu. Wkrótce zobaczyłyśmy fioletowo-zielone potwory o ośmiu mackach!
- Co? - powiedziałyśmy jednocześnie. Macek spróbował się rozmnożyć, ale mu się nie udało. Nagle Macek zemdlał. Zauważyliśmy coś na jego języku. To była kartka….Na kartce było napisane: By pokonać głównego potwora, trzeba najpierw pokonać wszystkie jego klony, zamknąć go w klatce i go do niej przywiązać. Wtedy potwór zniknie. Nagle usłyszałam krzyk Juli. - Gdzie jesteś, tygrysku? Pewnie potwory cię porwały! - krzyknęła Julianna.
Uspokoiłam Juli, mówiąc, że prawie wszystkie potwory zostały pokonane.
-No już spokojnie, znajdę inne zwierzątko - powiedziała Juli.
Wtedy usłyszałyśmy dźwięk, który wydawał krokodyl.
- Ooo, jaki słodki! Będzie mi zastępował tygryska! - powiedziała Juli, widząc małego krokodylka. - To teraz idziemy pokonać Macka? - spytała moja siostra (Juli jest moją siostrą). Odpowiedział, że najpierw musimy się przespać.
Rozłożyłyśmy koce obok strumienia i powoli zapadłyśmy w sen. Następnego ranka, kiedy Juli już wstała, na śniadanie zjadłyśmy świeże banany prosto z drzewa. Nagle usłyszałyśmy głos Macka. Nie wiele myśląc, zaczęłyśmy działać. Juli złapała klatkę na ptaki, w którą potwory wcześniej chciały nas złapać, a ja włożyłam Macka do środka i przywiązałam go do klatki. Stwór zaczął powoli znikać.
Wieczorem byłyśmy już w naszym namiocie. Moja siostra włączyła radio, a pan w radiu powiedział: “Dzisiaj dwie dziewczyny uratowały nasze miasto Sunny City przed trzema potworami: Puszkiem, Mackiem i Złem. Te dziewczyny to Julianna i Ania. Całe miasto im dziękuję.”
Uśmiechnęłyśmy się z Juli, a potem się roześmiałyśmy.
--------------------------------------------------------------------------
Autorki: Ania Laskowska i Julianna Ducka , klasa 2a / rok szkolny 2023/2024
Opowiadanie zostało opublikowane w dwóch częściach w gazecie szkolnej SĘK nr 1/2024 i nr 2/2024
--------------------------------------------------------------------------